Jak będzie wyglądał w przyszłości rynek mieszkaniowy w Warszawie?

Jak będzie wyglądał w przyszłości rynek mieszkaniowy w Warszawie?

Demografowie wieszczą nadchodzącą katastrofę demograficzną. Czy zatem warto jest inwestować w nieruchomości w horyzoncie długoterminowym? Czy za 30 lat w nowobudowanych mieszkaniach nie będzie miał kto mieszkać? Czy ceny mieszkań w Warszawie mogą drastycznie spaść?

Tak jak wielokrotnie zwracaliśmy na to uwagę wszelkie prognozowanie przyszłości jest zadaniem wielce ryzykownym, ponieważ może zaistnieć się zbyt wiele czynników, których nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Niemniej postępujący kryzys demograficzny jest faktem. Ze statystyk wynika, że w Polsce rodzi się zbyt mało dzieci żeby zapewnić prostą zastępowalność pokoleń. Liczba ludności naszego kraju musi więc nieubłaganie spadać. Nie będzie tego w stanie zatrzymać nawet dodatnie saldo migracji, ponieważ w dalszym ciągu nie jesteśmy na tyle atrakcyjni, żeby przyciągać wystarczającą ilość emigrantów. Demografowie przewidują się, że w 2050 r. Polskę będzie zamieszkiwać ok. 34 mln mieszkańców, czyli ok. 4 mln mniej niż obecnie.

Czy ceny mieszkań w stolicy będą niższe niż obecnie?

Czy zatem zasadne jest zakładać, że za 30 lat popyt na mieszkania gwałtownie spadnie? Czy skutkiem spadku popytu będzie głęboki spadek cen? Czy czeka nas los podobny, jak amerykańskie Detroit, gdzie liczba ludności w okresie ostatnich 50 lat spadła o ponad 50% a władze miejskie wyłączają z użytkowania całe niezamieszkane dzielnice? Odpowiedź na tak postawione pytanie nie jest jednoznaczna. Całą sprawę trzeba bowiem analizować nie z punktu widzenia całego kraju, ale poszczególnych regionów. Według badań Eurostatu, który szacuje, że liczba ludności Polski spadnie o ok. 10 proc., w samej Warszawie ma się ona utrzymać na mniej więcej obecnym poziomie. Z kolei w powiatach warszawsko-zachodnim i warszawsko-wschodnim nastąpić ma wzrost liczby ludności odpowiednio o 10,4 proc. i 8,9 proc. W aglomeracji warszawskiej nie zanosi się więc na to, żeby świeciły pustostany. Niestety będą w Polsce regiony, które będą borykać się z głębokim spadkiem ludności i towarzyszącym mu załamaniu na lokalnych rynkach nieruchomości. Takie problemy mogą dotknąć w szczególności Łodzi, Wałbrzycha i Sosnowca, gdzie szacuje się spadek liczby ludności aż o 23 proc. Będą też takie miejsca, jak aglomeracja warszawska, krakowska, poznańska i trójmiejska, które powinny się w dalszym ciągu dynamicznie rozwijać.

Co będzie przemawiać przeciwko spadkom cen nieruchomości?

Analizując wpływ problemów demograficznych na sytuacje na rynku nieruchomości trzeba mieć na uwadze sytuację mieszkaniową Polaków. Jest ona statystycznie dużo gorsza, niż sytuacja na południu i zachodzie kontynentu. I tak według danych Eurostatu odsetek ludności Polski, żyjącej w przeludnionych mieszkaniach wnosi obecnie aż 37 proc.! Dla porównania w Niemczech i Francji jest to po niecałe 8 proc. a na Cyprze tylko 2 proc. Polska należy też do krajów, w których znacznie większy odsetek młodych ludzi mieszka po studiach z rodzicami. Wynosi on u nas aż 44 proc., podczas gdy w Niemczech i Francji jest to odpowiednio 16 i 11 proc. Prowadzi to do wniosku, że w okresie najbliższych 30 lat znacznie większy odsetek ludności naszego kraju będzie miał motywację do zmiany swojej sytuacji mieszkaniowej, niż ma to miejsce na Zachodzie. To zaś będzie prowadzić do dalszego utrzymywania się popytu na mieszkania.

Opracowanie:
Agencja Cosmopolitan

Podobne wpisy

Porównaj

Wyszukiwanie